Nowości:

Anglia – Polska: powrót demonów

Anglia – Polska: powrót demonów

Anglia – Polska: powrót demonów

We wczorajszym spotkaniu polscy piłkarze pokazali nam to, od czego powoli nas odzwyczajali. Niedokładne, dalekie wykopy, niecelne podania, brak jakiejkolwiek koncepcji na grę ofensywną, grę obronna przypominająca przysłowiowa obronę Częstochowy.

Nie przegrać w szatni.

Wczoraj jeszcze pisałem, że jeśli Polacy nie przegrają spotkania w szatni to nie będzie źle. Niestety przegrali. Wyszli na Old Trafford sparaliżowani. Słowo „Anglia” paraliżuje już któreś pokolenia piłkarzy znad Wisły i nie sądzę, żeby to się mogło zmienić w dającej się przewidzieć przyszłości. Łatwiej by nam było wygrać z Włochami, Hiszpanią czy z Czechami niż z Anglią, i Pawłowi Janasowi nie udało się znaleźć antidotum na zakodowany w piłkarskich genach strach przed rywalem z wysp.

Rasiak, człowiek, który zatrzymał Polskę.

Polacy nie stanowili wczoraj drużyny. Indywidualnie zaprezentowali się bardzo różnie. Dobrze zagrała obrona. Świetnie spisywał się Boruc. Na swoim dobrym poziomie zagrał Krzynówek, który jako jedyny piłkarz z pola nie czuł przed Anglikami żadnego lęku piłkarskiego. Frankowski strzelił bramkę i czapki z głów, – ale poza tym nie zachwycił. Starł się jak mógł Kosowski i czasami mu się nawet udawało. Nasz Rasiak Grzegorz zaprezentował się fatalnie, będąc wyraźnie najgorszym na boisku. Nie wiele lepiej wypadli Żurawski i Smolarek. Ci również zupełnie się spalili.

Co teraz?

Ten mecz w jakiś sposób przypomniał nam nasze miejsce w szeregu. Chwała Pawłowi Janasowi za to, że nauczył zespół wygrywać ze słabszymi i z równymi sobie ekipami. Widać jednak, że w konfrontacji z drużyną, ze ścisłej światowej czołówki Janasowa układanka po prostu się sypie.
Czy możliwe jest, aby było inaczej? Czy z takim zapleczem, jakie stanowi polska liga, mamy teoretyczne choćby szanse na to, aby nasza kadra okrzepła na, tyle że regularnie będzie toczyć wyrównane boja z zespołami takimi jak właśnie Anglia, Francja czy Brazylia? Wydaje się to nieprawdopodobne. Ja nie spodziewam się za wiele – dziękuję Pawłowi Janasowi i piłkarzom za wielki sukces, jakim jest awans do Mistrzostw Świata i mam nadzieję, że po prostu powalczą w Niemczech.