Nowości:

Rasiak coraz bliżej słynnej Barcy?

Rasiak coraz bliżej słynnej Barcy?

Rasiak coraz bliżej słynnej Barcy?

Wczoraj otrzymaliśmy od naszego czytelnika felietonik o Rossim. Postanowiliśmy go opublikować, a autor obiecał, że będzie do nas pisał na stałe. Tym samym drużyna Rasiak.pl zwiększyła sie do 4 osób. Witamy 🙂

Polska to dziwny kraj, gdzie bardzo szybko tworzą się pewne stereotypy, wzorce zachowań i postrzegania pewnych osób/zjawisk. Taką zjawiskową osobą 🙂 jest z pewnością nasz Grzesiu Rasiak. Wypada powiedzieć, że jest to gracz wysokiej klasy – poza jego oczywistymi walorami czysto boiskowymi, takimi jak brylantowa technika i przede wszystkim zastawianie się, gra tyłem do bramki i gra głową (w czym doszedł chyba do perfekcji), posiada bardzo silną psychikę (kto inny by wytrzymał tyle szyderstw i poniżeń na forach internetowych i w polskiej prasie?), umie szybko się przystosować do gry drużyny, nie ma kłopotów z aklimatyzacją (przychodząc do Derby w trakcie rozgrywek został czołowym strzelcem zespołu), poza tym urzeka swoim poczuciem humoru (który inny gracz po miesiącu gry w angielskiej 2.lidze, miesiąc po tym jak był bezrobotny i nikt go nie chciał, otwarcie w wywiadzie przyznaje, że Derby County to tylko przystanek na drodze do FC Barcelona?).

Wtedy wyznanie Grega śmieszyło mnie do łez. Teraz jednak, gdy z brzydkiego kaczątka polskiego futbolu przeistoczył się w pięknego…no cóż, na razie Koguta 🙂 , ale z czasem, być może przywdzieje trykot Barcy i stanie się prawdziwym łabędziem polskiego futbolu? Czy wtedy też moje uczucia jako kibica będą szargane, gby oglądając w barze powietrzyny balet w wykonaniu Rossiego dalej będę słyszał kąśliwe uwagi w stylu: „O, drewnialdo wygrał pojedynek główkowy”?. Piszę o tym nie bez kozery, bo ostatnio właśnie taki komentarz zawistnego „kibica” usłyszałem, gdy ten zgrał piłkę Żurawskiemu na wolne pole w meczu z Austrią. Był to wspaniały sposób na uciszenie żartownisia, bo po tej akcji zdobyliśmy gola z karnego. Bliźniacza akcja, również po zgraniu Rossiego miała miejsce w meczu z Walią. Obie te bramki dawały zwycięstwo naszej drużynie. Dodajmy do tego fakt, że nasz Target Man wszedł na boisko na kilkanaście minut przed końcem meczu Polska – Izrael w finale Memoriału Walrego Łobanowskiego i zdążył strzelić 2 gole, dając Polsce wygraną w całym turnieju a sobie zapewniając koronę króla strzelców imprezy (wcześniej gol w meczu z Serbią i Czarnogórą) oraz tytuł dla najlepszego gracza finału.

Czy nadal będziemy teraz śmiać się z Grega, nazywać go pogardliwie „Drewnialdo” albo mówić, że gra w kadrze po protekcji ze strony Janasa? Czy za sezon-dwa, gdy Rossi będzie strzelał gole dla swojej wymarzonej Barcy w finale Ligi Mistrzów, czy my nadal będziemy mówić: „aa tam, strzelił bramkę konarem” ? Oczywiście, że tak:) Co zrobić, żarty o Rasiaku śmieszą prawie wszystkich i nawet Ci, którzy znają się na piłce i wiedzą, jak dobrym Target Manem jest Rossi uśmiechają się czytając kolejne zabawne wierszyki o nim w sieci. Kto wie, być może to co nas śmieszy jest wodą na młyn dla Grześka? Nie przestawajmy więc, śmiejmy się z Grega i pozwólmy mu przez to dotrzeć na sam szczyt jego marzeń, na stadion Camp Nou.