Nowości:

Re: Rasiak musi grać

Re: Rasiak musi grać

Re: Rasiak musi grać

„Paweł Janas powinien ustalać skład kadry na ważne mecze zaczynając od Grzegorza Rasiaka!”, pisze nasz redakcyjny fan Grzegorza R. W pewnym sensie nawet można się z tym zgodzić, przyznając Rasiakowi pierwszeństwo w wyborze miejsca na trybunach, tak aby nikt nie przeszkadzał mu podglądać kolegów dysponujących lepszą techniką i instynktem strzeleckim. A nuż się chłopak czegoś nauczy.

Kadra faktycznie rzadko miewa ostatnio okazje do gry z tak wielbionego przez fachowców i komentatorów kontrataku. I bardzo dobrze. Dzięki temu widać pewne postępy w ataku pozycyjnym. Szymkowiak, Żurawski , Krzynówek, Smolarek czy Kosowski, wreszcie Frankowski – gracze stworzeni wręcz do szybkiej, kombinacyjnej gry – dobrze rozumieją się na boisku, ich gra się zazębia, akcje są płynne, niewymuszone, widać przyjemność z gry. Dla odmiany Rasialdo człapie znużony po boisku, czyhając aż piłka odbije się od niego w wyjątkowo wredny dla przeciwników sposób, zaskakując zarówno kolegów na boisku, jak i graczy drużyny w odmiennych kreacjach. I czasem coś mu z tego nawet i wystrzeli. Ale jak mawiają: raz do roku, panie, to i nienabita strzelba…

Załóżmy jednak (wcielając się przez chwilę w kolegę Karewicza), że Rasiak dobrym napastnikiem jest i basta. Co z tego wynikać może dla kadry? Paweł Janas, który w talent Rasiaka wierzy wiarą szczerą i momentami chyba nieco zbyt naiwną, ustawia grę pod naszego od niedawna „kogucika”. Zaczynają się bezsensowne długie piłki na Rasiaka, w nadziei, że coś mu się tam od głowy odbije i spadnie komuś pod nogi. Możliwe nawet, że któremuś z naszych, choć jak widać po meczach z Austrią i Walią, wcale nie jest to takie pewne. Czyli reprezentacja zamiast grać to co rzeczywiście już umie i lubi, zaczyna bawić się w chaos, określany czasem mianem „piłki angielskiej”. Idźmy dalej. Do Manchesteru po zwycięski remis. Szymkowiak nie dość, że wykartkowany, to jeszcze na kebabie nogę złamał. Skład ustalamy więc pod Rasiaka (bądźmy konsekwentni). Niejednemu (oby nie Janasowi) może przyjść do głowy dziwna myśl, że skoro nie chcemy lub nie możemy mieć z przodu zgranej formacji z dawnej Wisły (skoro ma grać Rasiak, to nie gra Frankowski, Szymkowiak zaś grać z Albionem nie może z powodu kartek, na dodatek jest kontuzjowany), to może sprawdzą się koledzy , którzy z Groclinem wyeliminowali Machester City. Czyli na rozgrywającego dla Rasiaka wstawiamy Milę Sebastiana. I tu zaczyna się dramat. Mila kręci chaos w środku boiska, potem przerzuca to zamieszanie na głowę Rasiaka, Anglicy durni nie są i dostajemy kolejne baty. I miało być tak pięknie… a nie jest.

Rasiak na trybuny, drodzy Państwo.