Nowości:

VI Bieg policz się z cukrzycą

VI Bieg policz się z cukrzycą

VI Bieg policz się z cukrzycą

Od dawna planowałem wziąć czynny udział w tym biegu. Na przeszkodzie stawały treningi, wyjazdy poza Warszawę. W niedzielne popołudnie korzystając z obecności w Warszawie zapisałem się na bieg organizowany przez WOŚP „Policz się z cukrzycą”. Liczyłem na bieg w cudownej atmosferze, niestety cieniem na imprezie położył się sposób odbioru pakietów startowych.

img_1160

źródło: maratonczyk.pl

Ze względu na kurację antybiotykową nie trenowałem przez tydzień. Te wyjście miało być rodzajem wprowadzenia przed kolejnymi trudnymi tygodniami z FIRSTem. Sam bieg miał być dość krótki – około 5km. Dlatego postanowiłem dobiec na miejsce startu i wrócić w sumie byłoby to niecałe 15km biegu.

Po założeniu biegowego plecaka Salomona (zbieram się do napisania testu, ale jakoś brakuje czasu) ruszyłem w trasę. Mimo niedzielnego poranka i niewielkiej ilości ludzi przebiegnięcie do Centrum to mordęga. Ilość świateł jest przeogromna a o ciągłym biegu można zapomnieć. Dodatkowo część sygnalizacji świetlnej jest wyposażona w przyciski, które należy nacisnąć przed przejściem. Nie wpływa jednak na zmianę cyklu świateł. Po prostu zapali się zielone w momencie gdy samochody z równoległej ulicy jadą. Uświadomiło mi to, że piesi, biegacze i rowerzyści są intruzami w centrach miast.

Na miejsce dotarłem około 12:40 i po zasięgnięciu języka u biegaczy ubranych w pomarańczowe koszulki udałem się do ogromnej kolejki. Niestety nie było możliwości odbioru pakietów startowych dzień wcześniej. Mimo rejestracji wcale nie byłem pewny, że pobiegnę z numerem startowym na piersi. Kolejka posuwała się potwornie wolno. Po około 15 minutach ogłoszono komunikat – „pozostały pakiety jedynie dla osób zarejestrowanych online”. Wtedy nieco kolejka się ruszyła do przodu i po kolejnych minutach czekania miałem możliwość odbioru pakietu. W namiocie zastałem awanturę między czekającymi na dodatkowe pakiety a organizatorem. Okazało się, że mimo zapisów regulaminowych dodatkowe 1000 pakietów startowych były rozdawane przed godziną 13:00. Co więcej mimo rejestracji i deklaracji rozmiaru dostałem inną większą koszulkę. Naprawdę nie rozumiem jak tak doświadczony organizator jak Sport Evolution mógł dopuścić do takiego chaosu. Co więcej po kilku minutach mimo wcześniejszego komunikatu o braku pakietów rozpoczęto ich rozdawanie niezarejestrowanym.

W skład pożądanego przez biegaczy darmowego pakietu był następujący: numer bez chipa pomiaru czasu, pomarańczowa bawełniana koszulka, napój serwatkowy, naturalne kabanosy drobiowe, freesbie, oraz ogrzewacz chemiczny wielokrotnego użytku.

Przed biegiem rozpoczęła się rozgrzewka fitnessowa prowadzona ze sceny. Już rozgrzani musieliśmy czekać długie minuty na start biegu. Prowadzący nie podał powodu opóźnienia, ale domyślam się, że oczekiwano na pani prezydent miasta. Czas płynął a honorowego startera nie ma.

W końcu mimo braku VIPa bieg wystartował. Pomarańczowym radosny tłum ubrany w pomarańczowe koszulki i inne ciekawe a nawet dziwaczne stroje ruszył w trasę.